„...Miasto, w którym do ciebie piszą — stoi ciemne, choć zwykłe słońce liże mury spryskane pismem krwi daremnej. Człowiek przechodzi tam niewielki i oczy zwraca żalem zbrojne, jak ja do ciebie poprzez wieki bezbronne słowo i opowieść...
Każde słowo boli mnie. Kiedy później zapytałam Karola, dlaczego napisał tak smutny testament (nie chciałam powiedzieć testamentprzeczucie) uśmiechnął się
— Cóż chcesz, żyjemy w takich czasach...
Teraz Wojtek czyta fragment sztuki. Miłość duchowa Franciszka i Klary, miłość pozaziemska. Inny świat, urzeka, wciąga. A my żyjemy w takich czasach... Dyskusja, padają pytania, sądy, pochwały. Nad dyskusją góruje już pośpiech i godzina policyjna. Odchodzi kilka osób. Ziutka śpieszy się na egzamin, znów nocuje u jakiejś koleżanki.
Stnnlllnw MarczakOborskl. Wojciech Mencel. Lesław Bartelski.
My zostajemy do rana. Pani Wanda i jej mąż podają kanapki, coś w kieliszkach o mdłym smaku. Niby wino, niby lemoniada. Okna zaciemnione. Natalia brząka na fortepianie zabawną serenadę, uśmiecha się, ale jakby nikogo nie widzi. Roman uwija się koło niej, ona woli rozmawiać z Markiem, Karolem czy Witoldem. Siedzę z Wojtkiem pod ścianą, obserwujemy całe towarzystwo. Właśnie Wojtek powiada“(10)
własna firma |Multilotek |Hurtownia Końcówki Kolekcji